środa, 24 września 2014

03. Zaufanie


Po­między wczo­raj i jut­ro, 
po­między tu i tam, 
po­między rzeczy­wis­tością i wyob­raźnią, 
po­między zaw­sze i nigdy...
Żyjąc sta­le znaj­du­jemy się gdzieś pomiędzy... 


~~~~

Obudziła się z głośnym krzykiem, który rozniósł się po całej okolicy. Mimo tego, że miała zamknięte powieki czuła, jak po jej policzku spływają szkliste łzy. Znienacka poczuła nagły ból pleców. Przecież spanie na ławce z drewna nie jest wygodne, prawda? Podniosła lewą rękę, którą po chwili umieściła na oparciu ławki i mocno się zaparła. Powoli podciągnęła się do góry i usiadała do pozycji siedzącej. Wzięła wdech, a następnie wydech. Zabrała lewą rękę z oparcia i umieściła ją koło siebie. Otworzyła lekko powieki. Dostrzegła tylko ciemność, oraz blady blask księżyca gdzieś nieopodal.
- Co ja tu robię? - złapała się za głowę prawą ręką i wyszeptała zdanie.
Dopiero po dość długiej chwili dotarło do niej to, co tak naprawdę się wydarzyło tamtej nocy. Po jej policzku mimowolnie spłynęła samotna łza.
Wspomnienie o poprzedniej nocy i to co się w niej wydarzyło przyprawiało ją o płacz rozpaczy. To uczucie sprawiało, że chciała już umrzeć, zabić się... Cokolwiek. Byle to, aby już wcale nie cierpiała. Byle to, aby już nie próbować się z tym pogodzić bo i tak wie, że jej się to nie uda. Wiedziała, że do końca życia będzie męczyć się z tym uczuciem i że nigdy nie wydostanie się z zasadzki, które zorganizowało dla niej życie.

Powoli i ostrożnie podniosła się z ławki i o własnych siłach stanęła na bladych oraz posiniaczonych nogach. Miała zamiar iść do domu. Zamknąć się w swoim pokoju na klucz, opatulić się kołdrą i cicho łkać.
Uczucia, które kryły się w jej wnętrzu buzowały i sprawiały, że jej głowa powoli wybuchała. Nie miała siły ani ochoty już na nic. Chciała się zamknąć w domu i odizolować od dzisiejszego świata, którego od teraz nienawidziła.
A jeszcze parę godzin temu była zwykłą dziewczyną z problemami i milionami marzeń.
Co się z tym stało?

Coś po prostu zniszczyło ją od środka i pozbawiło ją tej dawnej siebie. 

Teraz już nie miała nic, ani nikogo, kto mógłby jej pomóc się podnieść i znów wzbić.
Leon - jej dawny przyjaciel ją odrzucił. Wyparł się jej dla innych. Zostawił ją samą na pastwę losu z tym wszystkim aby radziła sobie sama. Żałowała, że dała mu tak łatwo odejść. Bo tak naprawdę to on był dla niej jedyną nadzieją i przyjacielem jakiego posiadała. Teraz nie ma nikogo. Nikt z tak pośród wielu przyjaciół jakich miała nie został. Zostawili ją. Wyparli się.
I czy teraz właśnie miała dać sobie sama radę w życiu? Bez nikogo ani bez żądnej pomocy? Czy to jest tak proste podnieść bez pomocnej dłoni? Jest to niemożliwe. Wręcz niewykonalne.
Po jej policzku spłynęła łza przypominając sobie, w jaki sposób Leon ją zostawił. Nawet nie wiecie ile by teraz oddała, aby koło niej zjawił się ktokolwiek, kto dotrzymałby jej towarzystwa. Zwykły kolega, lub koleżanka. To nie miało dla niej zbyt wiele znaczenia. Ale najważniejsze było to, aby chociaż ktoś był.

Przy­jaciele są jak ciche anioły, które pod­noszą nas, gdy nasze skrzydła za­pom­niały jak latać.

4 komentarze:

  1. Jak mogłaś mi nie napisać że dodałaś? ;-;
    +Wrócę tu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KAROLINKOO!
      Wybacz, wybacz, wybcz! Błagam ;____;
      Wiem, jestem strasznie spóźniona ;-; Wstydzę się za siebie.
      Jestem idiotką.
      Ale może pomówmy o innych rzeczach, dobrze?
      Na przykład o tym wspaniałym rozdziale! ^^
      Kochanie, to było niesamowite, wiesz?
      Kocham bardzo mocno twoje pracę <3
      Świetnie ujmujesz uczucia bohaterów.
      Kocham wchodzić na tego bloga i zgłębiać się w jego treść <3
      Nie pozostaje mi nic innego jak wyczekiwać następnej publikacji <3
      Pozdrawiam :*

      ~Mioś.

      Usuń
  2. Wspaniały :D

    P. S. Mówiłaś, że mam ci dać znać, jak dodam rozdział u siebie. Dodałam http://selena-victoria-and-vanssa.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny rozdział... Bardzo ładnie piszesz, z taką lekkością, oryginalnościa... ;) Tak trzymaj, powodzenia! :*

    http://magicalsleep.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń