niedziela, 17 sierpnia 2014

01. "Ból, lęk i cierpienie"

Rozdział ten postanowiłam zadedykować Mio ;3
Dziękuję ci za te wszystkie rozmowy, choć było ich mało, to ja już cię bardzo polubiłam <3
Bardzo czekałaś na ten rozdział, więc
masz i się ciesz, ty ciołku mój kochany ;*


Każdy z nas potrzebuje czegoś, lub kogoś, aby powierzać swoje sekrety. 

~~~

Data: 5. maja 2014, godz: 21:38

Cieszę się, że w końcu mogę gdzieś zapisać swoje myśli, które krążą mi dość długo po głowie. W końcu mogę pisać o czym chcę i o tym co sądzę, przez co nikt nie będzie mnie obwiniał, ani wytykał palcem. Właśnie teraz mogę znaleźć spokój i w końcu mogę odetchnąć z ulgą, że nikt nie będzie czytał o moich uczuciach ani nikt nie będzie mógł wkradać się do moich myśli. 
Co się stało, że zaczęłam pisać? 
Od dość dawna mam wrażenie, że wszyscy mnie opuścili, zostawili samą z wszystkimi problemami. To już nie jest to samo co wcześniej. Teraz czuję się samotna, bez żadnego wsparcia. Stałam się przez to inna. Bardziej przygnębiona i zamknięta w sobie. Już nie mogę na nikim polegać, nikomu ufać. Zraniło mnie to. 
Lecz nadal jest nadzieja. Nadzieja, że jutro będzie lepiej. Coraz lepiej. Mogę się zmienić, ale nie chcę. Może nie należę do tych najładniejszych dziewczyn, ale ja też mam uczucia. Jestem człowiekiem, takim ja inni. Boli mnie to, że myślą, iż jestem słabsza od nich, brzydsza... 
Na tym świecie został tylko jeden człowiek. Mój jedyny przyjaciel, który mnie nie zostawił. Mam w nim wsparcie, którego tak teraz potrzebuję. Jest dla mnie jak brat, którego kocham najmocniej na świecie. Na nim zawsze mogę polegać. Ale on też ma życie, nie mogę zaprzątać go ciągle moimi problemami. On też musi żyć. Nie może ciągle się mną zajmować. Sama też dam radę. Może nie tak samo, co przy nim, ale jakoś dam. 
Czasami chciałabym wstać rano i powiedzieć na głos, że jestem silna i dam radę przezwyciężyć wszystko, ale nie chcę mówić czegoś, co się nie sprawdzi. Chciałabym odzyskać tą dawną dziewczynę, która we mnie drzemała. Tą pewną siebie, z poczuciem humoru, która potrafiła czasami zajść komuś za skórę... Tylko nie potrafię. 
Problem w tym, że zabłądziłam. Zabłądziłam gdzieś daleko, skąd się nie wydostanę... 

Ludmiła.

~~~
Ból, lęk, cierpienie... 

Jedyne co czuła był ból, przeszywający jej ciało. Pod sobą czuła twardą powierzchnię, co znaczyło, że nie była w domu i nie leżała w swoim miękkim łóżku pod ciepłą kołdrą, jak zawsze. Była gdzieś indziej, zupełnie w innym miejscu. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka, przez co lekko zaczęła drzeć z zimna. Poruszyła lekko prawą nogą. Była blada, wręcz biała od zimna. Usłyszała tylko szelest liści. 

Las?

Prawa ręka, która była lekko odwrócona znajdywała się na podbrzuszu dziewczyny, wydawała jej się cięższa niż ona sama. Opadała zupełnie z sił, przez co prawie nie mogła się ruszać. Poruszyła lekko ręką, oraz ostatkami sił przeniosła ją obok siebie. Pod swoją ręką poczuła warstwę mokrych liści. 

Gdzie ja jestem? 

Z drugą ręką postąpiła dokładnie tak samo, jak z pierwszą. Umieściła ją na wilgotnej ziemi. Wyprostowała ręce, chcą się podnieść. Z bólu mocno przymrużyła swoje piwne, niczym węgiel oczy oraz cicho jęknęła. Szybko opadła do pozycji, w której kilka sekund temu się znajdywała. W końcu otworzyła oczy. Jasne światło oślepiło ją, przez co zamknęła oczy i cicho oddychała.
Zaczęła się zastanawiać, gdzie się znalazła i co ją przyprowadziło na sam środek lasu.
Lekko otworzyła oczy i przekręciła głowę tam, gdzie znajdowała się jej prawa dłoń. Dopiero teraz zauważyła, że ma na niej czerwone ślady, prowadzące dookoła nadgarstka. Przyciągnęła dłoń do siebie i drugą dłonią, palcami okrążyła czerwony ślad, lekko masując, przy czym cicho syknęła. Po krótkiej chwili mrużąc oczy spojrzała w stronę swoich nóg. Były całe brudne oraz mokre.

Co tu się wydarzyło?

Wodząc wzrokiem po swoich nogach, które wyglądały wręcz strasznie, kątem oka dostrzegła że nie miała na sobie nic w dół pasa. Jedyny ciuch, który znajdował się na jej ciele, był czarny, koronkowy stanik.

O nie... 

Już wiedziała, co się stało i czemu się tu znalazła. Stało się to, czego tak bardzo się bała. Straciła dziewictwo. To było straszne uczucie, którego nie życzyłaby nawet swojemu największemu wrogowi, nigdy... Spojrzawszy na swoje całe blade ciało, przeraziła się. Zgięła kolana, a obie dłonie umieściła na szorstkiej korze drzewa, o które była oparta. Za pomocą rąk lekko się podnosiła i stawała z powrotem na nogi. Chciała stanąć tak, aby jej dość chude nogi były całkiem proste, lecz nie mogła. Za bardzo ją bolały, więc były lekko zgięte. Opierała się o pień drzewa oglądając się dookoła. Niedaleko siebie dostrzegła białą bluzkę, którą miała na sobie, przed tym, co się wydarzyło. Wolnym krokiem, lekko kuląc doszła do mokrego materiału. Lekko się zgięła i wyciągnęła prawą rękę, aby podnieść jedną z części garderoby dziewczyny. Podeszła do najbliższego drzewa, aby mogła się oprzeć, gdyż powoli czuła, że opada z sił.
Plecami oparła się o wielki korzeń drzewa i w dwie ręce wzięła mokry materiał i szukała dołu koszulki, aby mogła się w nią ubrać. Chwyciła dwa dolne rogi koszulki i lekko trzepnęła, aby liście odkleiły się od mokrej tkaniny. Po chwili jedną rękę wsadziła do jednego z rękawka koszulki. Było dość ciężko, gdyż bluzka była cała mokra i było ciężko nałożyć ją na swoje ciało. Po paru sekundach włożyła i też drugą rękę. Rozejrzała się jeszcze raz i nieopodal, koło małego krzaka, zauważyła swoje dżinsowe, krótkie spodenki. Jedną ręką odepchnęła się od pnia. Lekko kuląc, szła w stronę lekko przesiąkniętego wodą materiału. Po dojściu do materiału lekko opadła na ziemię. Wyciągnęła prawą rękę i podniosła materiał, pod którym znajdywały się czarne majtki, pasujące do stanika dziewczyny. Szybko zgarnęła mały, czarny materiał do ręki i nałożyła na siebie. Następnie sięgnęła po dżinsowy materiał i postąpiła z nim tak samo, jak z poprzednią częścią jej odzieży, którą wcześniej miała na sobie. Podparła się rękami ziemi i po chwili ciężko wstawała z przesiąkniętego podłoża. Ciężko, ale jej się udało.
Była osłabiona, a głowa od środka pulsowała. Nie miała na nic siły. Każdy ruch ją wykańczał. Nie miała siły myśleć nawet o tym, co niedawno się wydarzyło. Wszystko tak nagle... Wyparowało z jej myśli. Jedyne, o czym zdołała myśleć, było to, aby znalazła się już w domu i zanurzyła się teraz w swojej magicznej krainie.

Lecz czy da radę żyć dalej tak, jak dawniej?

Postanowiła, że zacznie iść w prawą stronę. Gdzie - o ile się nie myliła - znajdywała się dróżka, którą tu przybiegła. Prawą ręką trzymała się kurczowo brzucha, a lewą mocno dotykała - prawie swoim całym ciałem przyciskała się - pni drzewa, które teraz stanowiły jej jedyne oparcie, aby nie runąć na ziemię. Szła nadal kuląc się i wlokąc wolno swoją osobę. Swoimi gołymi stopami stąpała po warstwie wilgotnych liści. Nie miała butów, gdyż przepadły one już dawno, przed tym zdarzeniem. Nie chciała ich jednak ubierać ani szukać, gdyż nie nadałyby się już do stanu używalności. Wolała zresztą iść boso. Wiedziała, że nie uszłaby na wysokich koturnach o swoich własnych siłach. Daleko przed sobą dostrzegła prawie niewidoczną drużkę, prowadzącą, aby wydostać się z tego okropnego miejsca, z którym nie chciała mieć już nigdy do czynienia. Chciała biec, znaleźć się gdzieś indziej, ale jak najdalej od tego lasu. Lecz jej organizm jej na to nie pozwalał. Ciągle wpatrywała się w dróżkę, aby nie stracić jej ani na chwilę z oczu. Muszę, pomyślała. Chciała się znaleźć od tego miejsca jak najdalej. Lekko się odepchnęła od pnia drzewa i zaczęła biec.

Bo gdy człowiek czegoś naprawdę chce, zrobi wszystko. 

Biegła. Chciała jak najszybciej znaleźć się w otoczeniu ludzi, a nie, gdzie była odizolowana od całego świata. Samotna. Już prawie znajdowała się koło wyjścia z lasu. Lecz coś zagrodziło jej drogę.

Drogę do szczęścia? 

Biegnąc, była zamyślona. Już dalej nie mogła siły powstrzymywać wszystkich myśli, które krążyły po jej głowie. Najbardziej zaprzątała jej myśli sytuacja, która miała zdarzenia parę godzin temu. Właśnie to, najbardziej zaprzątało jej myśli, gdy nie zauważyła dużego korzenia wystającego z ziemi. Potknęła się i jak długa runęła na wilgotną glebę. Lecz nie obyło się też bez skutków. Swoją głowę lekko obiła, uderzając o średni kamień. Po chwili na jej czole pojawił się czerwony płyn, który po chwili spływał ciurkiem po jej bladej twarzy. Ręce miała obdarte, a w niektórych miejscach zadrapania były tak głębokie, że leciała z nich krew. Jej bluzka była teraz lekko w niektórych miejscach podarta i zakrwawiona. Upadła na duży kamień, który zrobił długą, lecz nie tak głęboką rysę na jej brzuchu nie oszczędzając też koszulki, która była tak doszczętnie zniszczona i brudna, że nadawała się tylko, aby wyrzucić ją do kosza.
Podniosła się powoli, sykając lekko z bólu, który przeszedł w ciągu kilku sekund jej ciało. Kolana  były obdarte, zakrwawione... Ręce były w tym samym stanie, tak samo jak i głowa. Zaczęła iść, mając ręce w dole. Szła niczym Samara Morgan z filmu "The Ring", kiedy Samara wychodziła ze studni, aby przedostać się na drugą stronę telewizora.
Oczy miał podkrążone, makijaż spływający po jej twarzy. Jej ciało było brudne od błota, a gdzieniegdzie znajdowała się krew. Ciuchy potargane, oraz brudne. Włosy mokre, oraz przesiąknięte brudnym błotem i pokudłaczone. Niektóre pasma jej długich włosów przykrywały jej twarz. Patrzyła przez nie pusto przed siebie, nie mając zamiaru ich odgarniać. Każdy, kto by ją zobaczył, przestraszyłby się od razu. Wyglądała jak straszna postać z horroru, która szła aby się zemścić na kimś, kto zalazł jej za skórę.
Była wyczerpania, zdezorientowana, a jednocześnie pełna uniesienia. Ręce i nogi miała osłabione, a w głowie mętlik myśli, na które żadne za nic nie mogła odnaleźć odpowiedzi.
Po chwili wszystko nachodziło na siebie, tworząc podwójny widok jak za mgłą. Dosłownie wszystko było zamazane, a sen próbował wziąć ją w swoje progi. Nie. Nie poddaję się, pomyślała. Przymknęła swoje powieki, a następnie znów je otworzyła spojrzawszy w przód, gdzie już pojawiał się zarys chodnika koło lasu, oraz małe domki rodzinne, znajdujące się na - tak jak ludzie, którzy tu mieszkali mówili - odludziu. Na nic nie nazwali tego miejsca odludziem, gdyż prawie nikt tu nie mieszkał, ani nie odwiedzał tego miejsca. Od jednego z mieszkańców w tym miejscu raz usłyszała plotkę, że w tym miejscu jest nawiedzony dom, a w nim nadprzyrodzone istoty.
To prawda, miejsce samo w sobie było przerażające, ale Ludmiła nie była typem tych ludzi, którzy wierzy w te brednie, czy legendy.

A może powinna zacząć? 

Widząc, iż wyszła z tego okropnego miejsca spojrzała na okolicę, której za nic nie mogła rozpoznać. Przyglądała się każdym detalom, aby rozpoznać choć jedną rzecz. Nic, pomyślała, a patrząc na drugą stronę ulicy, kątem oka dostrzegła niedaleko siebie ławkę.
Ostatkami sił podeszła do drewnianej ławki. Przysiadła się na lekko spróchniałych deskach, a farba z na biało pomalowanych desek już prawie zeszła. Oparła się o prawie wyłamane deski i odetchnęła.
Teraz nie przejmowała się tym, co pomyślą o niej ludzie, gdy ją zobaczą. Teraz to nie było najważniejsze.
Lecz to, że tamci ludzie zniszczyli jej psychikę, szczęście, do dalszego życia. To, że ją w perfidny sposób wykorzystano, zraniono.
Po bladym, oraz posiniaczonym policzku spłynęła łza nieszczęścia i smutku. Mała łezka zatrzymała się na brodzie dziewczyny, a po chwili kapnęła na jej udo, gdzie znajdowały się poszarpane dżinsowe spodenki. Jednym ruchem prawej ręki zaczesała swoje długie loki i głośno wzdychnęła.
Przypominając sobie o ucieczce, tych wszystkich upadkach na twardą, oraz zimną od deszczu ziemię. O bólu, uczuciach, krzyku i świadomości, że nikt nie jest wstanie jej pomóc... Zakręciło jej się w głowie. Poczuła, że spada gdzieś daleko w dół, skąd nie będzie mogła się podnieść i wstać.

Pułapka.

Poczuła, że już nigdy nie będzie mogła spojrzeć normalnie na świat, prawdziwie się uśmiechnąć, a najgorsze... Zapomnieć, lub o tym wspominać. Jaki ból będzie czuła, kiedy ktoś zapyta się o to, co wydarzyło się w przeszłości. Przecież to, że ktoś zniszczył ci całe życie nie jest proste do opowiadania, prawda?
Jej powieki mimowolnie zaczęły powoli opadać w dół.
Nie mogła przecież spać na ławce i do tego jeszcze w takim miejscu, jak to, gdzie nie wiadomo co mogło się wydarzyć.
Jak najszybciej wyrzuciła z siebie tę myśl. Jeszcze trochę tu posiedzę, pomyślała. Lecz sen dawał się we znaki. W końcu Ludmiła była na krańcu wyczerpania.

Psychicznego i fizycznego. 

Potrzebny był jej sen. I to bardzo. Powieki znów opadły w dół. Co mi szkodzi? Zapytała samą siebie. Swoje nogi podniosła i ułożyła je na drewnie. Odwróciła się na lewy bok, a swoje ręce umieściła pod swoją głową, aby nie było jej twardo. Gdy przez chwilę leżała bez ciszy, a jedynym dźwiękiem który słyszała był szelest wiatru, po jej policzku spłynęła kolejna łza.
Po kilku minutach można było już słyszeć ciche pomrukiwanie oraz ciche, spokojne oddychanie, co oznaczało, że dziewczyna już zapadła w sen.



Cier­pienie spra­wia, że sta­jemy się trwal­si, sil­niej­si i od­porniej­si na ból psychiczny. Ale jeśli za dużo cier­pi­my sta­jemy się bez­względni i zbyt od­porni na uczu­cia innych.

~~~ 

Tak prezentuje się jedyneczka ;3 
Muszę stwierdzić, że nawet szybko ją napisałam ;* Powiem tyle, że była już dawno napisana, ale postanowiłam, że będę na bieżąco z rozdziałami. A więc opublikowałam teraz, kiedy rozdział drugi jest już prawie w całości napisany. Nie gniewajcie się, dobrze? ;-; 
Ja chcę tylko, aby było dobrze i aby nie było problemów, kiedy wena się do mnie nie uśmiecha. A wena jak na razie się pojawiła i pomysły są, więc chce je wykorzystać ^^ 
A teraz muszę powiedzieć, że nie sądziłam iż w tak krótkim czasie, będę mogła mieć czterech obserwatorów! Dziękuję wam *~* A tak dokładniej to bardzo dziękuję Teddy Verdas, która zaobserwowała jako pierwsza ten blog, Maite Fierro, Caroline Wesley (Ha! Jeżeli to czytasz, to teraz mogę wejść w twój profil i zobaczyć twojego bloga ;>), oraz... Katarinie Verdas, od której dostałam meega długi komentarz *-* Dziękuję ci misiu ♥ A więc dziękuję wam dziewczyny, że postanowiłyście obserwować mojego bloga ;3 
Dziękuję wam z całego serca! ♥ 

Pozdrawiam was i wytrwale czekajcie na kolejny chapter, 
Cheryl ♥

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jak zajmuję to zajmuję! Nie jak inny! Postanowiłam, iż skomentuję szybko bo mnie głowa boli: super ;* wybacz, że krótko, ale to roz 1 i pewnie nie przeczytasz ;c

      Usuń
  2. Jejku, jakie cudo! <3
    Uwielbiam Twojego bloga i sposób twojego pisania.
    Podziwiam twój talent pisarski.
    Też bym chciała taki mieć.
    Życzę weny! ;*
    Ruda;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo za te wszystkie miłe słowa, kochana! ;3
      Nawet nie wiesz, jaki mam wielki uśmiech, kiedy czytam te wszystkie pozytywne komentarze na mój temat oraz bloga, oraz stylu pisania ;*
      Ale niestety muszę się nie zgodzić, bo ja nie mam nic z tych rzeczy, które powyżej wymieniłaś ^^
      Dziękuję jeszcze raz za ten komentarz i pozdrawiam,
      Cheryl ♥

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. CHOLERA JASNA! ;-;
      WŁAŚNIE PISAŁAM KOMENTARZ, A TERAZ SIĘ USUNĄŁ PRZEZ MOJĄ MAGICZNĄ MOC! ZNOWU POJAWIA SIĘ W NIE WŁAŚCIWYM MOMENCIE!! CZEMU ROBI TO W TAK PERFIDNY SPOSÓB?! ;-;
      Ech zacznę od początku... ;-;
      Więc kiedy Mio mówi, że powróci to znaczy, że wróci! :D
      I tu jestem ^^
      NA GACIE POSEJDONA! :O Dedykacja dla mnie? :o Jest tu jakaś inna Mio? XP
      Naprawdę bardzo Ci dziękuję ty Czubie Niokrzesany! ^^ <3
      Tak miło mi się teraz zrobiło. ^.^
      Ale przejdę już do rozdziału ^^ Okej? Okej ;3
      Czytałam już jego fragmenty na gg i już wtedy mi się bardzo podobało i wiesz co? Teraz podoba mi się jeszcze bardziej! <3
      Bo ty posiadasz tą magię którą czarujesz czytelnika <3
      Oj tak odkryłam twój mroczny sekret ;p
      Przed Mio się nic nie ukryje! xD Huhu ^^
      Masz bardzo przyjemny styl pisania, wiesz? :D
      Bardzo mi się podoba <3
      Wiesz nie wiem co mam jeszcze napisać XP Jestem wyjątkowo tępym człowiekiem, więc nie umiem pisać dobrych i godnych twojej osoby komentarzy xD
      No i co zrobisz?
      Nic nie zrobisz xD
      Rozdział jest niesamowity ^.^ Jestem ciekawa co tam wykombinujesz w dalszych publikacjach ;> Więc będę czekać z nieczerpliwością :D
      Oczekuj, że będę tu często wbijać :D
      Oj tak częstooo ^^
      Czekam na następny chapter :*
      Pozdrawiam :*

      ~~Mioś;3

      Usuń
    2. Miooś, jejku *-*
      Nie musiałaś, naprawdę <3
      Na dedykację stanowczo zasłużyłaś, kochana ;*
      Hhhaha, ja magię?
      Proszę cię, nie żartuj ;)
      Każdy, kto to czyta wie, że ja nie mam za grosz talentu ;3
      Heh, no bardzo ci dziękuję, ale ja się i tak z tobą i z twoimi słowami nie zgadzam ;p
      Dziękuję za ten piękny oraz długi komentarz i bardzo serdecznie cię pozdrawiam,
      Cheryl ♥

      Usuń
  4. To takie... no,nie wiem jak to opisać.
    Masz za wielki talent *.*
    Cuuuuuuuuuuuuuuuuudooooooooooooownyy rozdział <3
    Czekam na next i życzę weny na dalsze pisanie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do LBA na moim blogu ;*
    http://love-story-of-leon-y-violetta.blogspot.com/
    Gratuluję *o*
    Pozdrawiam <3
    Katarina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coo? O.o
      Moja pierwsza nominajca ;o
      O jejku... Ale ja nie zasłużyłam! Ani trochę!
      Matko... Dziękuję ci bardzo <3

      Usuń
  6. Zostałaś nominowana na moim blogu: http://kim-jestem-nikt-nie-wie.blogspot.no/2014/08/nominacja-do-lba-2x.html
    Pozdrawiam ♥
    Libria ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cooo? ;o
      Już druga? O.o
      A-ale? Jaak?!
      Dziękuję ci bardzo <33

      Usuń
  7. Jak ja mam to opisać jednym słowem?
    Hmmm...
    Genialnecudowneświetneprześlicznewciągająceniesamowite!
    Masz wielki talent! Podziel się trochę, co? ;____;
    Podziwiam cię <3
    Czekam na kolejny rozdział!
    I mam jedną prośbę. Dopiero zaczynam blogować i czy mogłabyś mi napisać, czy się sprawdzam? Twój komentarz dużo by dla mnie znaczył. Po prostu jakbyś mogła to napisz mi, czy to ma sens, czy mam dobie odpuścić. Dziękuję ♥
    http://zyli-dlugo-i-szczesliwe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń