wtorek, 26 sierpnia 2014

02. "Dwa rodzaje snu"


Sen. Przerażającym snem, jest życie. 

~~~ 

Jedną z krain, jest sen. Właśnie sen potrafi sprawić, że znajdziemy się w naszej osobistej krainie.
Są dwa rodzaje snu, w które możemy zapaść podczas znajdywania się w jednej z krain.

Dobry i zły.

Dobry może zaprowadzić nas gdziekolwiek, gdzie będziemy mogli czuć się szczęśliwi. Najszczęśliwsi na świecie. Pokaże nam uroki świata, które w świecie realnym są fałszywe. Można w prawdzie powiedzieć, że sen jest iluzją. Iluzją, która może sprawić, że jesteśmy w realnym świecie i że wszystko dzieję się naprawdę, a nie, że zasnęliśmy i jesteśmy w naszej prywatnej krainie, do której nikt przez nas nie jest zaproszony, ani nie ma prawa wstępu. W dobrym śnie wszystko potrafi się zdarzyć. Nawet to, że poznamy tą jedyną osobę, tą najwspanialszą na świecie i tą, którą będziemy darzyć wspaniałym uczuciem. To, że możemy znaleźć się zupełnie gdzieś indziej. Nowy Jork, Hollywood, Brooklyn... To, że jesteśmy bogaci, mieszkamy w wielkiej białej willi, gigantycznym pałacu... Wszystko.
Lecz jeden negatyw tego, kiedy znaleźliśmy się we wspaniałym śnie. Przebudzenie... Ten moment, kiedy okazuję się, że wszystko było tylko zwykłym głupim snem. Moment, kiedy myśleliśmy, że dzieje się to naprawdę, w realnym świecie. Pomyłka. Zabłądziliśmy gdzieś, skąd nie chcieliśmy się wydostać.

A mogło być tak wspaniale... 

Z dala od problemów, kłamstw, fałszywej przyjaźni... Wszystko mogłoby być lepiej. Lecz Bóg ukarał nas tak, że się przebudziliśmy i znów znaleźliśmy się w okrutniej rzeczywistości. Znów te same problemy i zmagania, które nas już wykańczały i sprawiały, że mamy już dość. Życie lubi się nami bawić. A najbardziej w ten okrutny sposób.

~~~ 

Są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze.


Ludmiła właśnie w tej chwili była jednym z tych ludzi.

Nie chciała się budzić. Chciała zostać w tej błogiej krainie, w której nikt jej nie zranił, podczas snu. Chciała nadal się tam zajmować i być szczęśliwą mimo tego, co się wydarzyło przed paroma godzinami. Chciała na twarzy mieć uśmiech i melodyjnie się śmiać. Z Federico... Chłopakiem, który znienacka pojawił się w jej śnie i pokazał, że życie ma dwie strony. 

On pokazał jej tą dobrą. 

Sen wydawał jej się naprawdę realistyczny. Taki, w którym wszystko jakby działo się tu i teraz. W słonecznym Buenos Aires w jej ulubionym parku, gdzie zawsze przebywała, kiedy była w złym humorze i musiała racjonalnie pomyśleć. Niesamowite jest to, jak tak w krótkim czasie człowiek potrafi zmienić życie drugiego człowieka. Pomógł jej się podnieść i zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Odmienił jej życie i pokazał, że życie potrafi sprawiać nam miłe i zaskakujące niespodzianki, które jesteśmy w stanie polubić. Lecz tak szybko jak się zjawił, zniknął... Przepadł. Następnie jej powieki lekko zatrzepotały i się obudziła, opuszczając tą wspaniałą krainę. 
Oparła się prawym łokciem i lekko podniosła. Drugą ręką złapała się głowy, przymrużyła oczy od blasku słońca, które zaczęło powoli wzbijać się w górę, na calutkie niebieskie niebo, gdzie nie znajdywała się nawet ani jedna chmurka. 
- To było takie realistyczne i magiczne... - wypowiedziała szeptem, a potem znów opadła na dość twarde deski ławki i zamknęła oczy, przypominając sobie najlepszy sen, który dotychczas miała. Uśmiechnęła się na wspomnienie twarzy Federico. 

Chcecie się dowiedzieć, co dokładnie wydarzyło się we śnie blondynki? 

"Po tym co się wydarzyło, była inna. Zupełnie. Siedząc samotnie na betonowym murku, a za jej plecami ukazywała się średnia , okrągła fontanna, a z samego czubka na wszystkie strony dookoła płyną strumień czystej i lśniącej wody, gdzieniegdzie słońce odpijało się o taflę wody ukazując jaskrawą kulę na niebie, która odpijała się w wodzie. Była pogrążona w samotności, a jej myśli coraz bardziej kłębiły jej się w głowie. Dosłownie nikt nie zwracał na niej uwagi. Samotna dziewczyna ze spuszczoną głową siedząca przy fontannie, jej ciuchy były podarte a włosy w całkowitym nieładzie. Płacząca... Czy jest tak trudno poświęcić jej swoją uwagę, podejść i zapytać się, czy wszystko jest w porządku? Jak widać ludzie w tych czasach nie zwracają na nic innego uwagi, niż na samych siebie. Okrucieństwo... Podniosła głowę i przez szkliste spojrzenie przyjrzała się jednej z części parku, która znajdywała się przed nią. Nikt nie zwracał na nią uwagi ani nie przejmował się nią. A teraz tak bardzo potrzebowała ludzkiego ciepła, wsparcia, pomocy, miłości... Nawet nie wyobrażacie sobie ile w tej chwili oddałaby, aby ktoś poświęcił jej swoją uwagę i pomógł. 
Niedaleko zobaczyła pewnego chłopaka na oko w jej wieku. Brunet, zniewalający styl, mięśnie... Ideał faceta, którego każda by chciała. Natychmiast spojrzała w dół, myśląc, że on, tak jak inni się nią nie przejmą. 
Spojrzał na fontannę i po chwili swoją dłoń przyłożył do czoła, aby zrobić typowy "daszek", gdyż gorące słońce dawało po sobie znać. Widać było, że zmierzał w to samo miejsce, gdzie siedziała blondynka, lecz gdy jego wzrok dostrzegł dziewczynę siedzącą w jego ulubionym miejscu, zazwyczaj oparty o betonowy murek, pisząc w swoim notatniku... Zatrzymał się i uważnie przyjrzał się dziewczynie. Jego uwagę od razu przykuł jej wygląd. Zniszczone ciuchy, brudne włosy... Oraz najważniejsze, co zobaczył były podkrążone oczy od łez, gdzieniegdzie zadrapania oraz dużej wielkości siniaki. Coś musiało się wydarzyć, pomyślał. Z pewnym krokiem zaczął iść w stronę dziewczyny.
Ludmiła patrzyła  a brukowe kamienie, które znajdywały się na ziemi i zdobiły dookoła fontannę. Lecz gdy ujrzała ciemny cień w miejscu gdzie patrzyła, podniosła wzrok i ujrzała tego chłopaka, którego parę chwil temu zobaczyła. Jej oczy lekko się zaświeciły w nadziei, że jest w stanie jej pomóc. Chłopak usiadł koło niej na murku, oraz swoją ciepłą dłoń położył na zimną oraz lekko drżącą dłoń blondynki. Ta odwróciła głowę w lewą stronę i przyjrzała się brunetowi. Bała się wypowiedzieć jakiegokolwiek słowa, gdyż bała się, że może coś jej zrobić. Po chwili spojrzała na ich dłonie i zabrała dłoń z przerażenia. Brunet na ten gest wypowiedział słowa, które dały jej trochę do zastanowienia. 
- Spokojnie. Nic ci nie zrobię, obiecuję - wypowiedział. Z zaciekawieniem patrzył na jej bladą jak kreda twarz. Po policzku dziewczyny spłynęła łza. Chłopak to dostrzegł i swoją dłonią dotknął podbródka dziewczyny i lekko przechylił tak, aby patrzyła się w jego stronę. Następnie dłonią otarł spływającą łzę i lekko się uśmiechnął, pytając:
- Czy jest coś, co mógłbym dla ciebie zrobić? - dziewczyna zastanawiała się chwilę i wahała się. W końcu przysunęła się troszku do bruneta i objęła go rękami. 
- Dziękuję... - wyszeptała, a po jej policzku spłynęła łza. Była mu wdzięczna za to, że zostawił to, co miał zamiar zrobić i poświęcił jej swój cenny czas. To własnie on, pokazał jej dobrą stronę człowieka. To on jej pomógł i sprawił, że na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Może nie bardzo wesoły, ale najważniejsze, że był to szczery i prawdziwy uśmiech."


Najlepsze, co możesz uczynić dla drugiego człowieka, to nie dzielić się z nim swoim bogactwem, lecz pozwolić mu odkryć jego własne.

~~~~

Zniknął, pękł jak myd­la­ny bąbel, ten zły sen ze smut­ka­mi od­szedł w niepamięć... 



Jedyne, co kojarzy mi się ze złym snem, jest koszmar. Koszmar, który nas prześladuje. Może śledzić nas każdego snu, każdej nocy... Który sprawia, że nasze życie staje się inne...

Lęk.

Kiedy raz przyśnił nam się zły sen, odczuwamy lęk. Lęk, przed współczesnym światem i zmaganiem się z nim. Lęk przez problemy, które mogą stać się realistyczne... To, że ktoś cię we śnie zranił i odczułeś, jak to boli i jaka jest to krzywda... I dlatego boisz się, że taka sytuacja może wydarzyć się w prawdziwym świecie. Przeżyłeś to raz. Nie ważne czy we śnie czy w świecie realnym... Ale wiesz, że już nie chcesz odczuć tego uczucia. Już nigdy w życiu...
Jakie są przyczyny, że kiedy śnimy, pojawiają się koszmary? Ale co w nich takiego jest niezwykłego, że zwykły czyn zmienia się w koszmar? To, że po ciemnym lesie w samym środku nocy gonią nas przerażające kreatury? To, że wszystko się popsuło? To, że zabiliśmy kogoś, na kim nam zależało? To, że znaleźliśmy się w podobnej sytuacji co w niektórych horrorach?

To nasza fantazja. 

W naszym koszmarze pojawiają się rzeczy, które nie chcielibyśmy, aby nas spotkały. Czy śmierć, czy ucieczka, czy kłótnia, czy złamane serce... Wszystko, przed czym się lękamy. Może na przykład wielki wąż, który nas zjada, lub wampir, który chce zatopić swe kły w naszej szyi i wyssać naszą krew, aż już nic nie pozostanie z niej w organizmie. Właśnie ludzka fantazja kreuje takie rzecz w naszej głowie, które potem nam się śnią.
Lecz gdy się nie poddamy i nie obudzimy się z krzykiem, to możemy to zwalczyć i to pokonać... Przez co już nigdy coś takiego w naszym błogim śnie się nie pojawi.


Bo nigdy nie należy się poddawać. Trzeba walczyć do samego końca.


~~~~

Przypominając sobie ten dobry sen z Federico w głównej roli, od razu na jej twarzy wykwitł lekki uśmiech. Po chwili jej powieki znów stały się ciężkie i same zaczęły się zamykać. Ona chciała walczyć i pozostać na ziemi, lecz nie mogła się oprzeć. Zamknęła swoje powieki i odpłynęła... Daleko stąd. Do zupełnie innego świata. Jej prywatnego świata... 


Który zamienił się w koszmar... 


"Mogło być tak pięknie. Tak jak sobie wyobrażała. Zupełnie jak w bajce. Pomyliła się... I to bardzo. Stało się coś, czego nigdy w życiu by nie przypuszczała. Zwłaszcza nie po gestach które były skierowane do niej, uczuciach, wyznaniach, słowach... 
Zdradził ją. I to w perfidny sposób. Kiedy był z nią, chodził też z drugą, ukrywając to. Zraniło ją to. Bardzo. Płakała godzinami, myślała o nim dniami... Aż w końcu dostała od niego esemesa, gdzie on napisał, że żałuje tego, że z nią był. 
Wystarczyło tylko jedno zdanie i parę słów, aby stała się zupełnie inna. Kiedy go zobaczyła całującego się z tą dziewczyną, odbiegła od miejsca zdarzenia i zaczęła głośno łkać. Nie miała pojęcia, że to tak szybko się skończy i nie w taki sposób. 
Popadła w depresję, zaczęła się zupełnie inaczej zachowywać niż wcześniej... Zupełnie zmieniła pogląd na świat, oraz swoją ocenę na temat świata. Zaczęła palić, ubierać się w inny sposób, zapoznawać się z nowymi osobami którzy byli w podobnej sytuacji, co ona. 
W nocy. W dzień, w którym sobie coś uświadomiła, przemyślała jedną rzecz, którą chciała zrobić. 
- On już i tak nigdy nie będzie mój. Moje życie bez niego nie ma jakiegokolwiek sensu... - szepnęła i wstała na równe nogi. Zatrzasnęła drzwi, nie pozostawiając żadnej wiadomości i podążyła w stronę najwyższego mostu, który znajdował się w Buenos Aires. 
Swoje obie ręce położyła na metalowej, oraz zimnej poręczy. Głowę przechyliła w przód i spojrzała w dół. Jej serce zaczęło coraz mocnej i szybciej bić. Wzięła wdech, a potem wypuściła powietrze. Zamknęła swoje powieki na dość długą chwilę, a następnie znów je otworzyła. Swoją prawą nogę podniosła i położyła ją na barierce. Za pomocą rąk się lekko podniosła i od razu drugą nogę przełożyła przez barierkę. Gdy już stała na małym, betonowym murku który oddzielała poręcz, swoje ręce trzymała na poręczy, a jej serce zaczęło szybko bić. Do przepaści w dół, dzielił ją tylko mały ruch nogą. Ostatni raz spojrzała w dół. Patrząc w lśniącą taflę wody, na której znajdywał się blask księżyca, wypowiedziała szeptem swoje ostatnie zdanie: 
To już koniec. Żegnaj, Federico... - puściła barierkę lewą ręką, a potem prawą. Następnie przechyliła się do przodu, oraz zaczęła spadać w dół z zamkniętymi oczami."


Stanęła nad przepaścią
dwa kroki w przód zrobiła.
Przed oczami
swe życie zobaczyła.
Widząc liczne swe błędy, 
w dół skoczyła.
Chcesz wiedzieć czemu?
Dlaczego to zrobiła? 
Czy to nieodwracalny błąd czy rodzina?
Odpowiedzi Ci brakuje,
wsparcie i miłość - oto czego jej brakuje.
Nie myśl nad jej końcem
ona już swą szansę straciła.
Pomyśl nad sobą,
czy jeszcze jest ktoś
kto i Ciebie w porę uratuje?
-Unknown
~~~ 

Więc tak oto prezentuje się drugi rozdział. Mógł on być dłuższy, ale stwierdziłam, że jak będę pisać ten pomysł na ten rozdział, to wyjdzie on bardzo długi i was przy nudzi i już nie będziecie chcieli czytać go do końca, więc postanowiłam zrobić tak, że drugi rozdział i trzeci, będą tak jakby... "Połączone". Nie chciałam ich dzielić na party, więc podzieliłam je na rozdziały. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie i że tak może być ;3 
Co by tu jeszcze powiedzieć? 
Aha... Przez ten czas, kiedy opublikowałam rozdział pierwszy zobaczyłam, że  zdobyłam parę nowych obserwatorów *-* A tak dokładnie to trzech O.o Naprawdę... Nie spodziewałam się ;o
A teraz bardzo bym chciała podziękować Libri, Mio Akanishi oraz Milenie Magierskiej (jeżeli źle odmieniłam, to przepraszam ;x). Dziewczyny! Bardzo i to bardzo muszę wam podziękować za to, że obserwujecie mojego bloga <3 Jestem wam niezmiernie wdzięczna ♥ Dziękuję wam bardzo ;*
No nie wiem co by tu jeszcze powiedzieć, więc chyba na tym już zakończę.

Pozdrawiam,
Cheryl ♥

niedziela, 17 sierpnia 2014

01. "Ból, lęk i cierpienie"

Rozdział ten postanowiłam zadedykować Mio ;3
Dziękuję ci za te wszystkie rozmowy, choć było ich mało, to ja już cię bardzo polubiłam <3
Bardzo czekałaś na ten rozdział, więc
masz i się ciesz, ty ciołku mój kochany ;*


Każdy z nas potrzebuje czegoś, lub kogoś, aby powierzać swoje sekrety. 

~~~

Data: 5. maja 2014, godz: 21:38

Cieszę się, że w końcu mogę gdzieś zapisać swoje myśli, które krążą mi dość długo po głowie. W końcu mogę pisać o czym chcę i o tym co sądzę, przez co nikt nie będzie mnie obwiniał, ani wytykał palcem. Właśnie teraz mogę znaleźć spokój i w końcu mogę odetchnąć z ulgą, że nikt nie będzie czytał o moich uczuciach ani nikt nie będzie mógł wkradać się do moich myśli. 
Co się stało, że zaczęłam pisać? 
Od dość dawna mam wrażenie, że wszyscy mnie opuścili, zostawili samą z wszystkimi problemami. To już nie jest to samo co wcześniej. Teraz czuję się samotna, bez żadnego wsparcia. Stałam się przez to inna. Bardziej przygnębiona i zamknięta w sobie. Już nie mogę na nikim polegać, nikomu ufać. Zraniło mnie to. 
Lecz nadal jest nadzieja. Nadzieja, że jutro będzie lepiej. Coraz lepiej. Mogę się zmienić, ale nie chcę. Może nie należę do tych najładniejszych dziewczyn, ale ja też mam uczucia. Jestem człowiekiem, takim ja inni. Boli mnie to, że myślą, iż jestem słabsza od nich, brzydsza... 
Na tym świecie został tylko jeden człowiek. Mój jedyny przyjaciel, który mnie nie zostawił. Mam w nim wsparcie, którego tak teraz potrzebuję. Jest dla mnie jak brat, którego kocham najmocniej na świecie. Na nim zawsze mogę polegać. Ale on też ma życie, nie mogę zaprzątać go ciągle moimi problemami. On też musi żyć. Nie może ciągle się mną zajmować. Sama też dam radę. Może nie tak samo, co przy nim, ale jakoś dam. 
Czasami chciałabym wstać rano i powiedzieć na głos, że jestem silna i dam radę przezwyciężyć wszystko, ale nie chcę mówić czegoś, co się nie sprawdzi. Chciałabym odzyskać tą dawną dziewczynę, która we mnie drzemała. Tą pewną siebie, z poczuciem humoru, która potrafiła czasami zajść komuś za skórę... Tylko nie potrafię. 
Problem w tym, że zabłądziłam. Zabłądziłam gdzieś daleko, skąd się nie wydostanę... 

Ludmiła.

~~~
Ból, lęk, cierpienie... 

Jedyne co czuła był ból, przeszywający jej ciało. Pod sobą czuła twardą powierzchnię, co znaczyło, że nie była w domu i nie leżała w swoim miękkim łóżku pod ciepłą kołdrą, jak zawsze. Była gdzieś indziej, zupełnie w innym miejscu. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka, przez co lekko zaczęła drzeć z zimna. Poruszyła lekko prawą nogą. Była blada, wręcz biała od zimna. Usłyszała tylko szelest liści. 

Las?

Prawa ręka, która była lekko odwrócona znajdywała się na podbrzuszu dziewczyny, wydawała jej się cięższa niż ona sama. Opadała zupełnie z sił, przez co prawie nie mogła się ruszać. Poruszyła lekko ręką, oraz ostatkami sił przeniosła ją obok siebie. Pod swoją ręką poczuła warstwę mokrych liści. 

Gdzie ja jestem? 

Z drugą ręką postąpiła dokładnie tak samo, jak z pierwszą. Umieściła ją na wilgotnej ziemi. Wyprostowała ręce, chcą się podnieść. Z bólu mocno przymrużyła swoje piwne, niczym węgiel oczy oraz cicho jęknęła. Szybko opadła do pozycji, w której kilka sekund temu się znajdywała. W końcu otworzyła oczy. Jasne światło oślepiło ją, przez co zamknęła oczy i cicho oddychała.
Zaczęła się zastanawiać, gdzie się znalazła i co ją przyprowadziło na sam środek lasu.
Lekko otworzyła oczy i przekręciła głowę tam, gdzie znajdowała się jej prawa dłoń. Dopiero teraz zauważyła, że ma na niej czerwone ślady, prowadzące dookoła nadgarstka. Przyciągnęła dłoń do siebie i drugą dłonią, palcami okrążyła czerwony ślad, lekko masując, przy czym cicho syknęła. Po krótkiej chwili mrużąc oczy spojrzała w stronę swoich nóg. Były całe brudne oraz mokre.

Co tu się wydarzyło?

Wodząc wzrokiem po swoich nogach, które wyglądały wręcz strasznie, kątem oka dostrzegła że nie miała na sobie nic w dół pasa. Jedyny ciuch, który znajdował się na jej ciele, był czarny, koronkowy stanik.

O nie... 

Już wiedziała, co się stało i czemu się tu znalazła. Stało się to, czego tak bardzo się bała. Straciła dziewictwo. To było straszne uczucie, którego nie życzyłaby nawet swojemu największemu wrogowi, nigdy... Spojrzawszy na swoje całe blade ciało, przeraziła się. Zgięła kolana, a obie dłonie umieściła na szorstkiej korze drzewa, o które była oparta. Za pomocą rąk lekko się podnosiła i stawała z powrotem na nogi. Chciała stanąć tak, aby jej dość chude nogi były całkiem proste, lecz nie mogła. Za bardzo ją bolały, więc były lekko zgięte. Opierała się o pień drzewa oglądając się dookoła. Niedaleko siebie dostrzegła białą bluzkę, którą miała na sobie, przed tym, co się wydarzyło. Wolnym krokiem, lekko kuląc doszła do mokrego materiału. Lekko się zgięła i wyciągnęła prawą rękę, aby podnieść jedną z części garderoby dziewczyny. Podeszła do najbliższego drzewa, aby mogła się oprzeć, gdyż powoli czuła, że opada z sił.
Plecami oparła się o wielki korzeń drzewa i w dwie ręce wzięła mokry materiał i szukała dołu koszulki, aby mogła się w nią ubrać. Chwyciła dwa dolne rogi koszulki i lekko trzepnęła, aby liście odkleiły się od mokrej tkaniny. Po chwili jedną rękę wsadziła do jednego z rękawka koszulki. Było dość ciężko, gdyż bluzka była cała mokra i było ciężko nałożyć ją na swoje ciało. Po paru sekundach włożyła i też drugą rękę. Rozejrzała się jeszcze raz i nieopodal, koło małego krzaka, zauważyła swoje dżinsowe, krótkie spodenki. Jedną ręką odepchnęła się od pnia. Lekko kuląc, szła w stronę lekko przesiąkniętego wodą materiału. Po dojściu do materiału lekko opadła na ziemię. Wyciągnęła prawą rękę i podniosła materiał, pod którym znajdywały się czarne majtki, pasujące do stanika dziewczyny. Szybko zgarnęła mały, czarny materiał do ręki i nałożyła na siebie. Następnie sięgnęła po dżinsowy materiał i postąpiła z nim tak samo, jak z poprzednią częścią jej odzieży, którą wcześniej miała na sobie. Podparła się rękami ziemi i po chwili ciężko wstawała z przesiąkniętego podłoża. Ciężko, ale jej się udało.
Była osłabiona, a głowa od środka pulsowała. Nie miała na nic siły. Każdy ruch ją wykańczał. Nie miała siły myśleć nawet o tym, co niedawno się wydarzyło. Wszystko tak nagle... Wyparowało z jej myśli. Jedyne, o czym zdołała myśleć, było to, aby znalazła się już w domu i zanurzyła się teraz w swojej magicznej krainie.

Lecz czy da radę żyć dalej tak, jak dawniej?

Postanowiła, że zacznie iść w prawą stronę. Gdzie - o ile się nie myliła - znajdywała się dróżka, którą tu przybiegła. Prawą ręką trzymała się kurczowo brzucha, a lewą mocno dotykała - prawie swoim całym ciałem przyciskała się - pni drzewa, które teraz stanowiły jej jedyne oparcie, aby nie runąć na ziemię. Szła nadal kuląc się i wlokąc wolno swoją osobę. Swoimi gołymi stopami stąpała po warstwie wilgotnych liści. Nie miała butów, gdyż przepadły one już dawno, przed tym zdarzeniem. Nie chciała ich jednak ubierać ani szukać, gdyż nie nadałyby się już do stanu używalności. Wolała zresztą iść boso. Wiedziała, że nie uszłaby na wysokich koturnach o swoich własnych siłach. Daleko przed sobą dostrzegła prawie niewidoczną drużkę, prowadzącą, aby wydostać się z tego okropnego miejsca, z którym nie chciała mieć już nigdy do czynienia. Chciała biec, znaleźć się gdzieś indziej, ale jak najdalej od tego lasu. Lecz jej organizm jej na to nie pozwalał. Ciągle wpatrywała się w dróżkę, aby nie stracić jej ani na chwilę z oczu. Muszę, pomyślała. Chciała się znaleźć od tego miejsca jak najdalej. Lekko się odepchnęła od pnia drzewa i zaczęła biec.

Bo gdy człowiek czegoś naprawdę chce, zrobi wszystko. 

Biegła. Chciała jak najszybciej znaleźć się w otoczeniu ludzi, a nie, gdzie była odizolowana od całego świata. Samotna. Już prawie znajdowała się koło wyjścia z lasu. Lecz coś zagrodziło jej drogę.

Drogę do szczęścia? 

Biegnąc, była zamyślona. Już dalej nie mogła siły powstrzymywać wszystkich myśli, które krążyły po jej głowie. Najbardziej zaprzątała jej myśli sytuacja, która miała zdarzenia parę godzin temu. Właśnie to, najbardziej zaprzątało jej myśli, gdy nie zauważyła dużego korzenia wystającego z ziemi. Potknęła się i jak długa runęła na wilgotną glebę. Lecz nie obyło się też bez skutków. Swoją głowę lekko obiła, uderzając o średni kamień. Po chwili na jej czole pojawił się czerwony płyn, który po chwili spływał ciurkiem po jej bladej twarzy. Ręce miała obdarte, a w niektórych miejscach zadrapania były tak głębokie, że leciała z nich krew. Jej bluzka była teraz lekko w niektórych miejscach podarta i zakrwawiona. Upadła na duży kamień, który zrobił długą, lecz nie tak głęboką rysę na jej brzuchu nie oszczędzając też koszulki, która była tak doszczętnie zniszczona i brudna, że nadawała się tylko, aby wyrzucić ją do kosza.
Podniosła się powoli, sykając lekko z bólu, który przeszedł w ciągu kilku sekund jej ciało. Kolana  były obdarte, zakrwawione... Ręce były w tym samym stanie, tak samo jak i głowa. Zaczęła iść, mając ręce w dole. Szła niczym Samara Morgan z filmu "The Ring", kiedy Samara wychodziła ze studni, aby przedostać się na drugą stronę telewizora.
Oczy miał podkrążone, makijaż spływający po jej twarzy. Jej ciało było brudne od błota, a gdzieniegdzie znajdowała się krew. Ciuchy potargane, oraz brudne. Włosy mokre, oraz przesiąknięte brudnym błotem i pokudłaczone. Niektóre pasma jej długich włosów przykrywały jej twarz. Patrzyła przez nie pusto przed siebie, nie mając zamiaru ich odgarniać. Każdy, kto by ją zobaczył, przestraszyłby się od razu. Wyglądała jak straszna postać z horroru, która szła aby się zemścić na kimś, kto zalazł jej za skórę.
Była wyczerpania, zdezorientowana, a jednocześnie pełna uniesienia. Ręce i nogi miała osłabione, a w głowie mętlik myśli, na które żadne za nic nie mogła odnaleźć odpowiedzi.
Po chwili wszystko nachodziło na siebie, tworząc podwójny widok jak za mgłą. Dosłownie wszystko było zamazane, a sen próbował wziąć ją w swoje progi. Nie. Nie poddaję się, pomyślała. Przymknęła swoje powieki, a następnie znów je otworzyła spojrzawszy w przód, gdzie już pojawiał się zarys chodnika koło lasu, oraz małe domki rodzinne, znajdujące się na - tak jak ludzie, którzy tu mieszkali mówili - odludziu. Na nic nie nazwali tego miejsca odludziem, gdyż prawie nikt tu nie mieszkał, ani nie odwiedzał tego miejsca. Od jednego z mieszkańców w tym miejscu raz usłyszała plotkę, że w tym miejscu jest nawiedzony dom, a w nim nadprzyrodzone istoty.
To prawda, miejsce samo w sobie było przerażające, ale Ludmiła nie była typem tych ludzi, którzy wierzy w te brednie, czy legendy.

A może powinna zacząć? 

Widząc, iż wyszła z tego okropnego miejsca spojrzała na okolicę, której za nic nie mogła rozpoznać. Przyglądała się każdym detalom, aby rozpoznać choć jedną rzecz. Nic, pomyślała, a patrząc na drugą stronę ulicy, kątem oka dostrzegła niedaleko siebie ławkę.
Ostatkami sił podeszła do drewnianej ławki. Przysiadła się na lekko spróchniałych deskach, a farba z na biało pomalowanych desek już prawie zeszła. Oparła się o prawie wyłamane deski i odetchnęła.
Teraz nie przejmowała się tym, co pomyślą o niej ludzie, gdy ją zobaczą. Teraz to nie było najważniejsze.
Lecz to, że tamci ludzie zniszczyli jej psychikę, szczęście, do dalszego życia. To, że ją w perfidny sposób wykorzystano, zraniono.
Po bladym, oraz posiniaczonym policzku spłynęła łza nieszczęścia i smutku. Mała łezka zatrzymała się na brodzie dziewczyny, a po chwili kapnęła na jej udo, gdzie znajdowały się poszarpane dżinsowe spodenki. Jednym ruchem prawej ręki zaczesała swoje długie loki i głośno wzdychnęła.
Przypominając sobie o ucieczce, tych wszystkich upadkach na twardą, oraz zimną od deszczu ziemię. O bólu, uczuciach, krzyku i świadomości, że nikt nie jest wstanie jej pomóc... Zakręciło jej się w głowie. Poczuła, że spada gdzieś daleko w dół, skąd nie będzie mogła się podnieść i wstać.

Pułapka.

Poczuła, że już nigdy nie będzie mogła spojrzeć normalnie na świat, prawdziwie się uśmiechnąć, a najgorsze... Zapomnieć, lub o tym wspominać. Jaki ból będzie czuła, kiedy ktoś zapyta się o to, co wydarzyło się w przeszłości. Przecież to, że ktoś zniszczył ci całe życie nie jest proste do opowiadania, prawda?
Jej powieki mimowolnie zaczęły powoli opadać w dół.
Nie mogła przecież spać na ławce i do tego jeszcze w takim miejscu, jak to, gdzie nie wiadomo co mogło się wydarzyć.
Jak najszybciej wyrzuciła z siebie tę myśl. Jeszcze trochę tu posiedzę, pomyślała. Lecz sen dawał się we znaki. W końcu Ludmiła była na krańcu wyczerpania.

Psychicznego i fizycznego. 

Potrzebny był jej sen. I to bardzo. Powieki znów opadły w dół. Co mi szkodzi? Zapytała samą siebie. Swoje nogi podniosła i ułożyła je na drewnie. Odwróciła się na lewy bok, a swoje ręce umieściła pod swoją głową, aby nie było jej twardo. Gdy przez chwilę leżała bez ciszy, a jedynym dźwiękiem który słyszała był szelest wiatru, po jej policzku spłynęła kolejna łza.
Po kilku minutach można było już słyszeć ciche pomrukiwanie oraz ciche, spokojne oddychanie, co oznaczało, że dziewczyna już zapadła w sen.



Cier­pienie spra­wia, że sta­jemy się trwal­si, sil­niej­si i od­porniej­si na ból psychiczny. Ale jeśli za dużo cier­pi­my sta­jemy się bez­względni i zbyt od­porni na uczu­cia innych.

~~~ 

Tak prezentuje się jedyneczka ;3 
Muszę stwierdzić, że nawet szybko ją napisałam ;* Powiem tyle, że była już dawno napisana, ale postanowiłam, że będę na bieżąco z rozdziałami. A więc opublikowałam teraz, kiedy rozdział drugi jest już prawie w całości napisany. Nie gniewajcie się, dobrze? ;-; 
Ja chcę tylko, aby było dobrze i aby nie było problemów, kiedy wena się do mnie nie uśmiecha. A wena jak na razie się pojawiła i pomysły są, więc chce je wykorzystać ^^ 
A teraz muszę powiedzieć, że nie sądziłam iż w tak krótkim czasie, będę mogła mieć czterech obserwatorów! Dziękuję wam *~* A tak dokładniej to bardzo dziękuję Teddy Verdas, która zaobserwowała jako pierwsza ten blog, Maite Fierro, Caroline Wesley (Ha! Jeżeli to czytasz, to teraz mogę wejść w twój profil i zobaczyć twojego bloga ;>), oraz... Katarinie Verdas, od której dostałam meega długi komentarz *-* Dziękuję ci misiu ♥ A więc dziękuję wam dziewczyny, że postanowiłyście obserwować mojego bloga ;3 
Dziękuję wam z całego serca! ♥ 

Pozdrawiam was i wytrwale czekajcie na kolejny chapter, 
Cheryl ♥

czwartek, 7 sierpnia 2014

00. "Złe wspomnienia"

Prolog dedykowany Kasi ;* Dziękuję ci słońce za pomoc ^^ 
Ten prolog nie udałby się bez ciebie <3 


Złych wspom­nień nie mu­sisz brać ze sobą. I bez te­go będą cię prześladować. 

~~~

Jej życie miało potoczyć się inaczej. Miała być szczęśliwa do końca życia. Co się z tym stało? 

Złe wspomnienia, które nadal tkwiły jej w pamięci.

Za żadną cenę nie mogła o nich zapomnieć. Gubiła się w tym wszystkim. 

Tonęła? 
Przerastało?

Jej serce i dusza krzyczały "Nie!", ale jej myśli krzyczały głośniej "Tak!". Z trudem się powstrzymywała, aby o tym nie myśleć. Lecz leżąc w łóżku, pod ciepłą kołdrą, owiniętą szczelnie dookoła jej ciała, cicho łkała. 

Wspominała. Poddała się złym wspomnieniom. 

Chciała o tym jak najszybciej i jak najbardziej o tym zapomnieć. Wymazać to z pamięci. Na zawsze. Chciałaby żyć jak dawniej, jak inni. Bez złych wspomnień, przez które wariowała. Tego nie da się od tak zapomnieć. Sytuacji, która przydarzyła się nastolatce, nigdy nie wymaże ze swojej pamięci. 

To złe wspomnienie będzie prześladować ją już zawsze.

Zapewne chcecie wiedzieć, co takiego się wydarzyło, prawda?

Zgwałcono ją. Pozbawili ją szansy, na normalne życie. Pozbawili ją dziewictwa, przez co już nigdy nie będzie miała dzieci. Pozna wymarzonego chłopaka, będzie chciała mieć z nim dzieci, ale myśl, że nie będzie mogła, sprawiała, że... Już nigdy nie chciałaby poznać tego jedynego. 
Gdy leżała na ziemi, brudna od błota, a jej włosy były mokre od deszczu, posklejane przez pot oraz wodę cieknącą po jej włosach. Jej długie i lśniące włosy po długim czasie bycia na deszczu stały się pokudłaczone. Widok sprawiał, że wyglądała na zaniedbaną, nie mającą żadnego domu, błąkającą się po ulicach, biedną nastolatkę... Jej ciało było mokre przez padający deszcz, oraz spocone przed ucieknięciem strasznym typom, którzy ją gonili. 
Leżąc na dość grubej warstwie liści głośno oddychała, nie wiedząc, do dalej się wydarzy. Jej ręce znajdywały się pod jej plecami, związane. Co umożliwiało jej jakikolwiek ruch. 
Zobaczyła ich. Zbliżających się do niej krok po kroku, ze wstrętnym uśmiechem, który znajdywał się na ich obleśnej twarzy. Zbliżali się coraz bliżej i bliżej, aż stało się. Ból przeszywał ją całą. Krzyczała głośno, wołając o pomoc. Łzy spływające po jej twarzy z bólu komponowały się razem z siąpiącym deszczem, który padał na jej twarz. 
To uczucie było okropne, przerażające. Zamykała oczy z bólu, wołając o pomoc, choć sama wiedziała, że nikt jej nie uratuje, nikt jej nie pomoże... W tamtej chwili czuła, że tych doje ludzi, zniszczyło jej przyszłość... 

"Gwałt nie tyl­ko zos­ta­wia uraz fizyczny, niszczy też psychikę, ot­wierając w niej drzwi no­wego cierpienia, za który­mi sza­leje ogień... Połykając wszystko.
Cier­pisz, krzyczysz.
Chcesz dos­tać jak naj­szyb­ciej klucz. Klucz, który jest czasem."

~~~

Czy przez to, co się wydarzyło chciała dalej żyć? Czy chciała nadal żyć ze świadomością, że jej życie nie jest takie, jakie powinno być? Czy miała na to wszystko siły?

Nie... 

Każdego dnia, chciała o tym zapomnieć. Chociaż na krótką chwilę.
Nie udawało jej się.
Raz, siedząc przy oknie, patrząc przed siebie z pustym wzrokiem, postanowiła coś.
Postanowiła, że wszyscy dookoła niej, bliscy czy też nie, będą cierpieć...
Cierpieć, tak jak ona...

~~~

Więc tak prezentuje się prolog, na który miałam dużo weny. Mam nadzieję, że wam się podoba i wyszedł dość... Tajemniczo? Tak, to chyba dobre słowo. 
Bez pomocy Kasi, nic by się nie udało, więc dlatego dedykuję jej prolog ;* Mam nadzieję, że ci się podoba i wyszedł tak, jak chciałaś <3
Hm... Nie wiecie, kto jest tą dziewczyną ;D Ale spokojnie, dowiecie się już w kolejnym rozdziale, który postaram się dość szybko napisać i opublikować. 
Coś jeszcze. Jeżeli coś brakuje na moim blogu, to piszcie w komentarzu, co wam brakuje.
Jak widzicie, szablon jest i muzyka. Mam nadzieję, że wam się podobają ;* Jeżeli nie chcecie muzyki, to powiedzcie ;) 

To na tyle. 
Pozdrawiam,

Cheryl ♥





Kolejny blog, kolejne opowiadanie, kolejna przygoda, nowe możliwości...

A więc... Nie wiem co tak dokładnie mam powiedzieć. Hm... Trzeci blog, na którym będę pisać. Wyrobię się? Nie mam pojęcia. Ale natchnęło mnie, aby założyć kolejnego bloga. Pomysł jest, więc może coś z tego wyjść. Więc tak... Jest opowiadanie o Leonettcie, jest opowiadanie o tematyce fantasy, więc co skłoniło mnie, żebym założyła kolejnego bloga? Zdradzę wam, że będzie to blog (znów ;//) o tematyce "Violetta". Lecz nie będzie to już Leonetta, będzie to coś... Moim zdaniem oryginalnego. Coś, czegoś na innym blogu z "Violettą" nie przeczytałam. Mam nadzieję, że się uda i będzie tak jak zaplanowałam i wszystko pójdzie po mojej myśli. Mam też nadzieję, że wam się spodoba.

To by było na tyle ;3
Czekajcie na prolog! ;*
Pozdrawiam,

Cheryl ♥